sobota, 29 lipca 2017

DUCHOWE WĘDRÓWKI ANNY BA



„Mówisz, że chcesz opowiedzieć naszą historię – powiedziała. – Ale my nie znamy jej zakończenia. Poza tym – dodała – jak będziesz wędrowała? Nie umiesz nosić wody na głowie.”
- frag. książki1

„Trzaski uruchomionego głośnika przygłuszały odgłosy odległej wymiany ognia, w końcu muezzin rozpoczął nawoływanie do wieczornej modlitwy. Ćwierćtony delikatnie odbijały się rykoszetem od glinianych murów i rozlewały aż po niezmierzony i nienasycony horyzont.”
- frag. książki2




tytuł: Wędrówka z Ablem
autor: Anna Badkhen
wydawca: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 9788365506085
liczba stron: 392
 tłumacz: Maria Białek
premierea: kwiecień 2017


Anna Badkhen to korespondentka wojenna, a także autorka reportaży o ludziach żyjących w ekstremalnych warunkach: w strefach wojen i konfliktów lub w obszarach zagrożonych naturalnymi klęskami. Zbierając materiał – sama nigdy nie pozostaje wyłącznie zewnętrznym obserwatorem, lecz stara się nawiązać z bohaterami swych książek bliskie relacje. Potrafi poświęcić rok swojego życia, by ich poznać i doświadczyć ich życia. Jej książki rodzą się z obserwacji, bliskich relacji, ale też z własnych przeżyć i emocji.

Mam sporo podziwu dla tej dziewczyny, dla jej odwagi, sposobu na życie, który jest również sposobem pisania książek. Zawarła chyba rodzaj cyrografu: rok z życia – w zamian za jedną książkę. Ma nosa do tematów i jest konsekwentna w tym, co robi. Zdać sobie trzeba sprawę także z wysokiej stawki i ryzyka, które ponosi, bo przecież przenosi się w miejsca, w których występują zagrożenia - może to być brak dostępu lekarza bądź bliskie sąsiedztwo działań wojennych. W efekcie powstają książki, w których wyczuwa się sporo empatii, ale także całkiem dobrą znajomość i wyczucie realiów. 

Wędrówka z Ablem powstała właśnie w taki sposób. Jest wynikiem głębokiej asymilacji autorki z rodziną wędrownych pasterzy. Książka jest nie tylko spojrzeniem – to wniknięcie w ich życie. Jej bohaterowie nie liczą upływu czasu w latach, lecz w cyklach. Anna Badkhen towarzyszyła im podczas jednego cyklu wyznaczonego przemarszem bydła, jej książka jest jego udokumentowaniem, a zarazem kroniką życia współczesnych nomadów.

Fulanie to wciąż jeszcze liczny, chociaż rozproszony lud afrykański, zamieszkujący strefę zachodniej sawanny, trudniący się pasterstwem. Pochodzą z półpustynnych regionów Senegalu i Mali, ale wędrują przez wszystkie państwa Afryki Zachodniej – od Mauretanii, po Czad i Kamerun. Nie prowadzą osiadłego trybu życia, w każdym razie – jeszcze nie wszyscy. Ich bogactwem jest bydło, które zajmuje w ich sercach miejsce szczególne. Fulanie opiekują się nim, ale rzadko jadają mięso; zwierzęta są na to zbyt drogocenne.


Fot. Anna Badkhen źródło


Ród Umaru Djakarte, którego zaufanie i serca udało się autorce zdobyć - tylko przez niewielką część roku zamieszkuje małą wioskę. Mężczyźni zajmują się bydłem; kobiety natomiast - nawet wówczas nie ustają w swoich wędrówkach. Noszą wodę ze studni, towary na wymianę do odległych wiosek i na targ. Jeśli trzeba - przemierzają 50 km z ładunkiem na głowie, spieszą do chorego lub ze słowem wsparcia i pociechy dla krewnej, która utraciła kogoś bliskiego. Kiedy przychodzi pora deszczowa – Fulanie opuszczają swoją wioskę, oddają ją pod opiekę rolników. To proceder uregulowany prawnie. Pasterze i rolnicy żyją w symbiozie, ale muszą tradycyjnie dzielić się swoją ziemią. Gdy nadchodzi czas - po prostu rozbierają chaty, pakują dobytek i ruszają z bydłem i całą rodziną w daleką wędrówkę przez suchą sawannę w poszukiwaniu pastwisk. Ród Umaru Djakarte żyje tak, jak jego przodkowie, być może tak samo - od tysięcy lat.

Nigdy nie wiedzą co ich spotka podczas drogi. Doskwiera im wyniszczająca susza lub przeciwnie – pora deszczowa przynosi chmary komarów, które stają się przyczyną malarii. Jeśli susza przeciąga się, krowy tracą mleko, a wówczas borykają się z głodem. Trasę ich wędrówki znaczą groby zmarłych, którzy nie wytrzymują ciężkich warunków.

Anna Badkhen nie kryje swoich emocji, unika suchego i zwięzłego języka, często w jej prozie trafiamy na fragmenty liryczne. Opisy są tak plastyczne, że czytelnik może nie tylko wyobrazić sobie mozolny marsz nomadów przez Sahel i codzienną krzątaninę w obozie, ale towarzą temu zawsze dźwięki i kolory. Usłyszy muzykę sawanny. Zobaczy tabuny kurzu wzbitego przez przechodzące bydło, kolorowe stroje pasterzy (Fulanie, podobnie jak Tuaregowie lubią kolor indygo, a ich kobiety słyną z elegancji), a nad nimi – rozpalone, olśniewające afrykańskie niebo.




Książka Anny Ba (to jej nowe, nadane przez tubylców nazwisko) – to nie tylko historia człowieka, któremu susza odebrała fortunę (z bogatego patriarchy uczyniła ubogim pasterzem), to spojrzenie na inną kulturę, ale też  rzut okiem przez ramię w przeszłość, poprzez wieki, aż po zamierzchłe czasy. To opowieść o praludziach, których historia sięga neolitu. To także pieśń o człowieku i ziemi, o przetrwaniu. A z drugiej strony – to także spojrzenie w niepewną przyszłość, bo egzystencja Fulan jest zagrożona. Młodzi już wiedzą, że życie w miastach jest łatwiejsze. Ostatnich twardych ludzi strzegących tradycji – może już wkrótce złamać zmieniający się klimat - przeciągające się, mordercze susze. W dodatku obszary, po których swobodnie przemieszczają się pasterze wciąż się kurczą – z powodu rozwijających się gospodarstw i ruchomych granic państwowych. Nie zapominajmy o wojnie. Stale gdzieś w tle tej dalekiej od sielanki opowieści przewijają się epizody związane z dżihadem, etnicznymi czystkami i gromadami rebeliantów, którzy bezkarnie mordują i kradną. Nad głową z groźnym pomrukiem przelatują francuskie samoloty bombardujące pustynię…

Wędrówka z Ablem składa się z kilku warstw. Nie jest dokumentem w czystej formie. Jest raczej mieszanką reportażu i książki drogi, a trochę barwną impresją. Jest efektem podróży rzeczywistej i duchowej. Reportaż dotyczący życia Fulan jest jej częścią najlepszą. Dobrze też wypada intencja autorki, która nie skupiła się wyłącznie na walorach krajoznawczych, ale także stała się inspiracją dla współczesnego czytelnika, który czuje, że we współczesnym świecie nieco się duchowo pogubił. Znakomity jest tytuł, który w trochę poetycki sposób nawiązuje do biblijnej historii człowieka, dotyczy wydarzeń, które dzieją się tuż obok nas, a przecież jednocześnie przenoszą nas w zamierzchłe czasy. Z pewnością jest to doskonała pozycja dla osób, które lubią poznawać świat, ale nie w podręcznikowy sposób. A słabsze strony? Ryzykowna jest zbyt intensywna „obecność” autorki na kartach książki, a próba dorównania książce Gibbala (francuskiego antropologa, poety i pisarza) - nieco jednak ją przerosła. Nie mogę też nie wspomnieć (chociaż z bólem serca) o wpadce (autorki bądź tłumaczki). W pewnym momencie natkniemy się na niezamierzony efekt komiczny, gdy autorka (chcąc zobrazować ilość bydła, która szczelnie wypełnia krajobraz) stosuje kuriozalną metaforę: „Krowy (…) stapiały się w jedną zapierającą dech w piersiach falę krowiości”3. Redaktor książki powinien wyłowić tę perłę. A skoro nie wychwycił i jest, jak jest - nie pozostaje mi już nic innego, tylko zarekomendować tę (w gruncie rzeczy dobrą) książkę, jako pozycję, która dostarcza nie tylko wrażeń krajoznawczych i duchowych, ukazuje zależność człowieka od natury, ale także podkreśla (ukształtowane już w czasach neolitu) związki ludzkości i krowiości...


1. "Wędrówka z Ablem", Anna Badkhen, Wydawnictwo Kobiece 2017, str. 37
2. Tamże, str.29
3. Tamże, str. 366




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu:





10 komentarzy:

  1. Takie spojrzenie na inną kulturę wywołuje często sporo refleksji. Będę miała tę książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spojrzenie na inną kulturę, ale także - w pewnym sensie spojrzenie przez ten pryzmat na siebie i na własną kulturę - bardzo to lubię w tego typu książkach.

      Usuń
  2. Wato docenić autorkę i w geście podziwu zapoznać się z jej reportażem, choć wątpię, że mogłaby się spodobać szerszemu gronu odbiorców, gdyż jest to niewygodna tematyka, która wielu może po prostu zanudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, cóż. Osobom, które mogłyby się zanudzić - stanowczo odradzam;)

      Usuń
  3. Pierwsze słyszę o tej książce, ale zaciekawiłam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato kojarzy się z podróżami. A książka Anny Badkhen - to podróż w wielu wymiarach. Idealna na okres urlopowy, zdecydowanie polecam:)

      Usuń
  4. Zainteresowałaś mnie Olu, zaraz poszukam sobie pliku na mój czytnik :* uściski i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemnność po mojej stronie:) Już wspominałam, że takie książki są najlepszym uzupełnieniem letnich podróży:)
      W takim razie, dla Ciebie to:

      https://www.youtube.com/watch?v=WkUrSXRsjQo

      Usuń
  5. Bardzo szanuję ludzi, którzy pragnąc przybliżyć daną kulturę, sami się w nią wtapiają, poświęcając swój czas, a niekiedy i zdrowie. Wydaje się, że tylko tak można poznać to, co obce i nieznane - odrzucić dotychczasową perspektywę i przyjąć to, co oferuje nowe środowisko, ucząc się o nim od postaw, bez uprzedzeń, niczym dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć. Trafiłeś w punkt. Pozdrawiam:)

      Usuń